Od przeprowadzki minęło 1,5 roku, a ja w końcu wzięłam się za balkon. W zeszłym roku skupiłam się całkowicie na mieszkaniu, potem nie miałam już weny na zajmowanie się miejscem, w którym spędzamy najmniej czasu. W tym roku jednak, z wiadomych względów, to przede wszystkim na balkonie się relaksujemy, chillujemy, więc w końcu miałam motywację żeby się nim zająć.
Drewniane meble balkonowe są z nami już od roku, kupiłam je na tzw. Pchlim Targu. Miętowe krzesła i biały okrągły stół zauroczyły mnie od pierwszego zobaczenia :)
W końcu, dwa tygodnie temu dołączyły do nich petunie, które stoją na parapecie i już one sprawiły, że było przyjemniej 😊 z każdą kolejną rzeczą, poduchami, dywanikiem, lampami solarnymi, kolejnymi kwiatami - balkon stał się naszym miejscem do odpoczynku, naszą oazą, to tu zamierzamy spędzać romantyczne wieczory przy zachodzie słońca, opalać się, bawić, czytać książki...
Co myślicie? Fajne miejsce stworzyłam?
Krzesła i stół - kupione na Flohmarkt
Dywan - Dywany Łuszczów
Poduchy na krzesłach, lampiony solarne, brązowy lampion, doniczki wiszące - KIK
Doniczki podłużne i kwiaty - Hornbach
Bambus na ścianie to nic innego jak ogrodzenie, po prostu powieszone pionowo, kupione również w Hornbach
A tak jest o zachodzie słońca...
A teraz prawie przed metamorfozą... Jak się okazuje nie mam żadnego zdjęcia balkonu totalnie bez niczego, ale i tak widać różnicę :)
Pięknie !
OdpowiedzUsuńDziękuję Wiesiu :)
UsuńHej Kamila! Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze. Nie widziałam story, że usuwasz instagrama (musiałam być na Korsyce, a tam nie zawsze był zasięg), ale dowiedziałam się od Marysiu z Danii. Trzymaj się Kochana! Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś jeszcze porozmawiać. Trzymaj się! Eliza. Podaję Ci mojego maila, jeśli chciałabyś się odezwać.
OdpowiedzUsuńmadame.giussani@gmail.com