Dzisiaj zabieram Was na wycieczkę do miejsca, które jest stworzone dla miłośników natury, ale przede wszystkim dla osób, które nie mają leku wysokości (tak jak ja), nie boją się balansować na wysokości i mają choć trochę silne ręce i nogi, czyli parku wspinaczkowego w samym sercu Schwarzwaldu :)
Tu było już tak wysoko, że naprawdę się bałam, oczywiście niepotrzebnie, bo Martynka czuła się na tej "ścianie" jak ryba w wodzie :)
Jak co niedzielę, zastanawiałam się jak możemy wykorzystać wolny dzień, żeby było aktywnie (tak lubię najbardziej), ale co najważniejsze - żeby Martynka była zadowolona. Szukałam w internecie pomysłu na spędzenie czasu w naszym landzie, czyli Baden-Württemberg i tak właśnie w oko wpadł mi Klettergarten (z niemieckiego - ogród wspinaczkowy) w całym kompleksie Mehliskopf (bo oprócz parku wspinaczkowego, na terenie obiektu mamy jeszcze zjazd torem saneczkowym, na to wybierzemy się nastepnym razem), rewelacyjny plac zabaw, który jest jakby mniejszą i bezpłatną wersją Klettergarten oraz restaurację, a zimą również naukę jazdy na nartach. Mehliskopf oddalony jest od naszego domu niecałe 60 km, więc szybko zebrałam ekipę i ruszyliśmy w drogę. Na miejsce dotarliśmy niedługo po otwarciu, więc było dosłownie parę osób, a więc cicho i przyjemnie. Martynka z tatą śmigali różnymi trasami ok 2 godziny, ale tak naprawdę można spędzić tam cały dzień z przerwami na jedzonko czy odpoczynek.
A teraz najważniejsze, czy nam się podobało i czy polecamy to miejsce? Zdecydowanie!!!! To jest naprawdę raj linowy /wspinaczkowy!!! Super miejsce dla małych i dużych. Na powierzchni ok. 3,5 ha można wspinać się z drzewa na drzewo siedmioma trasami o różnym stopniu trudności na wysokości od 3 do 14 metrów.
My na pewno wybierzemy się tam jeszcze nie raz! A teraz zapraszam na relacje zdjęciową, z której dowiecie się również ile kosztuje wejście do parku i jak wyglądają niektóre trasy.
Mam nadzieję, że post Wam się podoba i zostawicie po sobie znak. To jest naprawdę duża motywacja do pisania, kiedy jest świadomość, że drugiej osobie się podoba :)
Podczas instruktażu zakładania uprzęży musieli być w maskach, ale potem już na trasie oczywiście bez :)
Tutaj jeszcze wysokość była do zaakceptowania (mówię o sobie oczywiście), ale na kolejnych zdjęciach zobaczycie, że było naprawdę wysoko
Robiąc to zdjęcie kręciło mi się w głowie, serio! Zdjęcie tego może tak nie oddaje, ale było mega wysoko, co oczywiście na mojej córce nie robiło wrażenia :)
Lubię patrzeć na nich razem <3
Tu było już tak wysoko, że naprawdę się bałam, oczywiście niepotrzebnie, bo Martynka czuła się na tej "ścianie" jak ryba w wodzie :)
Specjalnie dla Was również cennik :)
Oraz ja, Wasza fotoreporterka <3
Komentarze
Prześlij komentarz